Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Mirasek święte słowa!Żal mnie bierze jak patrzę na sąsiadów co mają po 100 i więcej ha... Nie ma zmiłuj-jak jest sezon to po 20h dziennie na traktorze, niedziela nie niedziela, nic dla siebie, dla rodziny...A długów że 3 pokolenia będą spłacać....

W mojej rodzinie jest pewien schemat-gospodarstwo średniej wielkości-tak 20-30ha-to może spokojnie rolnik obrobić, zazwyczaj są rodzice/teście bądź dzieci-zawsze pomoc i jeszcze lżej sie robi :) Natomiast żona rolnika pracuje poza gosp-najlepiej budżetówka(może pensje nie wysokie, ale praca i placa pewna, do tego różne dodatki itp.) Tak jest u mnie(tylko brak tak do 10ha więcej). W takim układzie są pieniądze, nie brak sie zadlużać po szyję, a i czas dla rodziny i dla siebie jest, garba się nie dostanie i na mszy w kościele się nie odsypia całego tygodnia :)

Moja ciocia z resztą podpatrzyła taki układ w Niemczech, potwierdza to :)

Opublikowano

a ja niedawno słyszałem od znajomego mi opowiadał że w jego wiosce był dosc duzy gospodarz miał 2 synów jeden sie ozenił poszedł w miasto a drugi miał przejac gospodarke czasy takie były 2 lata temu ze najlepiej wyjechac na zarobek do irlandii tak młody zrobił wyjechał po 6 mies przysłał ojcu smsa że nie wraca że sobie zycie układa tam ..... ojciec załamany chodził dorobek całego życia niema komu przepisać zaczał chorowac wzioł ziemie wydzierzawił zwierzeta sprzedał i wszystkie limity... mineło troche czasu...kryzys sie zrobił młody dzwoni ze wraca że niby chce na gospodarce byc i jak to niektórzy nie umieja docenic tego że niema to jak robić u siebie niektórzy doceniaja to po fakcie smutna historia nie?

Opublikowano

Mnie ciągnie do gospodarki, chociaż nie posiadam, ale planuję coś zrobić w tym kierunku w przyszłości - może nie zakładać własną, ale u kogoś sobie pracować, taki pożyteczny rozwój pasji. Chcę mieć stałą robotę (chociaż nie wiem czy w tym kraju jest to teraz możliwe...), a dorabiać sobie w weekendy, żniwa i inne takie na gospodarstwie u kogoś. Źle mi nie będzie, a kolega planuje przejąć interes, także będę miał u kogo. :)

Opublikowano

Tak,bardzo fajnie mówisz tylko nie wszyscy będą lekkim chlebkiem żyli.A dla całej wsi pracy w mieście nie starczy i co wtedy?

Przecież zostaną młodzi zapaleńcy z głową na karku :) Ja absolutnie nie neguję czyichś pomysłów czy aspiracji, chciałem w miarę obiektywnie wyjaśnić przyczynę zjawiska opisanego w tym temacie i skłonić młodych do przemyśleń.

 

W mojej rodzinie jest pewien schemat-gospodarstwo średniej wielkości-tak 20-30ha-to może spokojnie rolnik obrobić, zazwyczaj są rodzice/teście bądź dzieci-zawsze pomoc i jeszcze lżej sie robi :) Natomiast żona rolnika pracuje poza gosp-najlepiej budżetówka(może pensje nie wysokie, ale praca i placa pewna, do tego różne dodatki itp.)

Wygląda na to że muszę szukać żony :)

Opublikowano

najprawdopodobniej ja przejmę gospodarstwo po rodzicach mamy troszkę hektarów sprzęt odpowiedni ale uważam ze nie ma kokosów z naszej ciężkiej pracy więc myślę pójść do pracy a w miedzy czasie pomagać ojcu w pracach polowych albo założyć jakiś interes np: usługi orka siew prasowanie na większa skalę.Dzisiaj czasy ciężkie to wątpię ze za kilka lat będą istniały gospodarstwa poniżej 10-15 ha.W mojej okolicy widzę taki trend że ci co mają poniżej 30ha idą do pracy a po godzinach obrabiaja gospodarstwo albo jak jeszcze jest ojciec to pomaga przy pracy :)

Opublikowano

ja też nie mam gospodarstwa bardzo się interesuje tym pomagam sąsiadowi co ma 2 córki 1 siedzi w angli i przyjeżdża tylko na święta itp. druga skończyła studia i szuka pracy widać że nie chcą zostać na gospodarstwie jak najdalej od tego się trzymają przyjeżdżają do domu jak muszą jedynie chłopak tej drugiej nieraz coś pomoże ale nie interesuje się tym robi jakieś tam prace jak coś trzeba zrobić a tak to woli siedzieć w chacie. Nieraz jestem u niego piątek,sobota jak mam czas chłop już swoje zrobił prawie 60tka na karku ma 330 i 360 ok. 13ha i 3 krówki i trochę świnek. Sam mi opowiadał że mu się nie chce już robić najlepiej by to wszystko sprzedał mówił że przyjdzie taki dzień ziemie chce przepisać na córkę tą drugą z jej strony zero zainteresowania w kwestii przepisania ziemi chłop chce iść sobie na emeryturę i spokojnie żyć co miesiąc jakaś kasa a tak nie wie czy będzie miał zysk czy straci czy zarobi ostatnio nawet coraz mniej robi. Jak ma jechać po kiszonkę na drugą stronę ulicy bo kawałek okólnika i silos na qq to jedzie taczką a ma skrzynie na podnośnik nie chce mu się zaczepiać bo musiał by narobić i dużo załadować teraz bierze żulów z rynku na jakieś prace przez cały dzień daje im po szklance wina a oni mu robią ładują ziemniaki czy sprzątają sprzątają słomę po kopcach itp. Ale gadał że ziemi nie sprzeda wkońcu to ojcowizna ale coś mi się wydaje że jak wejdzie to w łapki córki to będzie sprzedane. Jej się specjalnie nie chce robić (iść do pracy) a jak trzeba coś zrobić to jest chętna do roboty ma pomysły jak co zrobić a jak przychodzi do skutku to ma jakąś wymówkę. Tak się nauczyły robić i pomagać mojemu sąsiadowi bo uczyły się w poznaniu nie było ich chyba 3 lata a później jedna pojechała do angli i 4 lata jej nie widać .Nieraz aż mi żal gościa dobry człowiek jak coś potrzebuje to zawsze jakoś mi pomoże jakoś kiedyś miał zapał do roboty bo widział w tym $$ teraz nic z tego nie ma to robić się nie chce jak ma sprzedać byczka za płu darmo. Ja bym chciał mieć małe gospodarstwo ok. 20ha bydło mięsne w miarę dobry i skuteczny sprzęt nie musi być nowy tylko żeby się nie męczyć z nim i robić sobie po pracy albo przed jakiś mały zysk bym zawsze miał wystarczy dobrze pomyśleć jak zrobić biznes to na tyle trochę tego jest oczywiście pozdrawiam mojego sąsiada pana S. żeby jak najdłużej pracował może mu się poszczęści :)

Opublikowano

U mnie w rodzinie jest układ że ojciec ze mną i bratem (czasami) robi na gospodarstwie, a mama pracuje jako nauczycielka, jeszcze jak siostra i brat nie studiował to była kasa na co się chciało (remonty chaty, samochody). Teraz jak poszli na studia to jest średnio nie powiem że kasy brakuje ale nie było jak kiedyś. Mama bierze 2200 więc na utrzymanie wystarcza, do tego dochody ze sprzedaży świń, byczków wcześniej jeszcze mleka, no i zioła (rumianku) pozwala żyć bez narzekań. Jeszcze rok wcześniej nawet nie przeszło mi przez myśl że będę chciał zostać na roli , nawet jak u gościa jeździłem zarobkowo na c360 3p przy zbiorze kamieni z fasolki szparagowej to kierownik mówi ty taki drajwer tych ciągników idź do rolniczej szkoły a ja mu na to że ide do samochodówki a on mi na to "masz racje jeszcze szybko ojca z gospodarki nie wygryziesz". Teraz wiem że zostanę na bank na roli dociągnę do 40-50 ha i będę żył spokojnie. U nas mając 40 ha to już wielki gospodarz, a jak ktoś zobaczy ciągnik 80 km to mówi że bydlak duży. U nas są ludzie co nabiorą ziemi od byle kogo a co za tym idzie nie mają do tego dopłat więc i nawozu nie sieją ani wapna, trochę gnojem pokraszą (czasem i to nie) i wystarczy później w ogólnym rozrachunku wychodzi że trzeba do interesu dokładać i nic się z tego nie wyjmuje. Jak się dzierżawy obsiewa ziołami albo rzepakiem to może jeszcze się na tym zarobi bo obsiewając pszenicą to na pewno nie. A co do ludzi co nie wychodzą z obory to mi czasem ich szkoda, jeszcze bardziej szkoda mi takiego małżeństwa co mają ona ok. 70lat a on 75lat ledwo chodzą ale co tam dwie renty po 800 zł to za mało dla nich , żeby nie trzymać byków powyżej 650 kg to wstyd tucznika też nie mało mają no i pare krówek. Najlepsza beka jest jak ona go opierdziela że nie daje rady (słychać na całą wieś) a on jak się wkurzy to do niej z siekierą. Nie mają komu zapisać gospodarstwa bo dzieci wyjechały do Wa-wy. Już ze 4 lata sprzedają ziemie i nie mogą sprzedać, zawsze jak jakaś ciężka robota to mówią że już ostatni rok to robią (już parę lat tak mówią).

Opublikowano

statystycznie to 34% gospodarst nie ma nastepcow, u nas w krakowskim to chyba z 99% za pare lat to wszedzie beda odlogi,gdyby nie doplaty to od paru lat nikt by nie gospodarzyl,ja mam 3 corki ale nie sadze zeby ktoras zostala na gospodarstwie. u nas ziemi dobrej klasy w brod,brac i uprawiac tylko chetnych brak.

Opublikowano

A ja się wcale młodym nie dziwię,że spierniczają do miasta. Co na wsi będą robić ? Wolą sobie znaleźć spokojną pracę i nie mieć żadnych zmartwień, a to pogoda nie taka, a to plony małe, a to świnki tanie itp. Na kilku czy kilkunastu ha aż nie chce się pracować, ani to inwestować ani to sprzedać. Należy mieć m.in 50 czy 100 ha. W przypadku opisanym przez @ursus3502PL, wspomniany człowiek ma pewnie mnóstwo kredytów, które niestety będą go męczyły przez kilkanaście lat (no chyba że ma hodowlę konopi w piwnicy, to jest z czego inwestować B)). Ponadto nie widzę przyszłości dla takich młodych ludzi, gdyż każdy wie jaka jest sytuacja na wsi- ceny ziemi są bardzo wysokie, paliwo, nawozy i śor również, ceny płodów rolnych niskie.

 

Mnie natomiast rolnictwo bardzo interesuje, jednak rodzice dają mi fundusze na naukę i radzą jak wspomniałem spierniczać do miasta, a nie bawić się w rolnika. Jak na razie wzorowo wykonuje te zadania i swoją przyszłość wiąże z policją. Być może musiałbym zostać na gospodarce gdybym był jedynakiem, jednak na szczęście mam jeszcze dwóch braci, z których jestem najstarszy.

 

 

 

Policja brrr:blink: To nie lepiej na zawodowego strazaka lub do woja ????

 

 

Inwestowac w sprzet tylko ludzie co niektorzy przesadzaja wala w nowe JD Case NH itd jak dom sie sypie o spokojnie by nieraz obrobili np 1614 ale jak wola miec luksus przez te parenascie godzin czasami w ciagniku niz w domu to sie nic nie poradzi :)

Opublikowano

jakbym był blizej to bym pobrał od was tą ziemie jak niemacie komu zapisac :) fakt faktem u nas tak z 10 lat do tyłu to było podajze 13 gospodarstw wszyscy na mleku jechali a teraz raptem 3, my sąsiad za płotem i i 3 z drugiej strony jeziora 20ha ziemi lezy, sąsiadka z siostrą po sadach chodzą bo niby podpis na testamencie był podrobiony. innych co poumierali a nikt niechciał gospodarzyć ziemia sprzedana miastowym jeszcze 3 lata temy kosilismy ich łaki a teraz to nawet niechcą gadać na ten temat a o zaoraniu nie było mowy a część jeszcze z tego to spadkobiercy dali znajomym z wioski oddalonej 12km odnas w dzierzawe  a nam mówią nie ma.Z wielką checia wziąłbym z 30 ha w dzierzawe i tyle by się u mnie znalazło ale ludzie wola sprzedac, chodzic po sądach lub "niech sobie lezy"a zona na gospodarstwo szukać jak igły w stogu siana B)

Opublikowano

@kombinator18

A co policjanci mają źle. Każdy ma przynajmniej własny nowy dom, oczywiście samochód, przyzwoitą pensję (lecz trzeba mieć już jakiś wyższy stopień) a i nawet kochankę na boku B). Ponadto paręnaście lat i na wysoką emeryturę. Co do zawodu strażaka również rozważam taką możliwość jednak ...

Opublikowano

U mnie z następcami też jest problem. W okolicy tylko ja zdecydowałem się na rolnictwo, ale nie żałuje. Jest ciężko, ale robie dla siebie i na siebie.

Opublikowano

U mnie z następcami też jest problem. W okolicy tylko ja zdecydowałem się na rolnictwo, ale nie żałuje. Jest ciężko, ale robie dla siebie i na siebie.

"na siebie" to robisz tak jak każdy :) no chyba że robisz pod siebie B)

Opublikowano

Ja zamieżam zostać na gospodarstwie nie wyobrarzam sobie pracy za biurkiem. Mam już nawet pewne plany co do gospodawstwa. Co prawda maszyny są stare i ziemi też niezadłużo, ale zamierzam kożystać z fuduszy unijnych i to zmienić, i oczywiście przestawić się na produkcie tego co się teraż opłaca, czyli produkcia mleka ;)

Opublikowano

Każdy szuka swojego miejsca na ziemi. Ja zawsze chciałem przejąć gospodarstwo i tak się stało ale miałem taki epizod z warszawą gdzie pracowałem dwa lata i nie było źle. Imprezki, kluby, wszystko pod nosem tylko kasy brakowało bo wypłaty 1800 na rękę to mi za mało jednym słowem wegetacja z miesiąca na miesiąc. Wynająć mieszkanie(we troje), opłaty, paliwo coś do auta(przez te dwa lata tak go zapuściłem, że porażka w końcu odstawiłem go na wieś bo nie było mnie stać go utrzymać)jedzenie jakieś ciuchy itd. I ta praca w wawie :blink: dzień w dzień to samo łazisz jak maszyna ja tak nie mogłem nic ode mnie nie zależało jak prezes miał ochotę to dorzucił 100 a jak miał problemy to z dnia na dzień zwolnienie z roboty. Pół biedy jak nie masz żony, dzieci i kredytu za mieszkanie bo co wtedy? Większość waszych znajomych co jest w mieści ma po 300 tyś kredytu no bo niby skąd wziąźć na mieszkanie. A jak przyjadą na wis to wielkie mieszczuchy co w tesko na promocjach jedą, żeby koniec z końcem związać.I dlatego w miastach tak się nie gorączkują ze ślubem. A jak Ci rodzice tłumaczą "idż do miasta tam będziesz miał życie" to im powiedz, że komuna się skończyła i w mieści nie jest tak jak oni pamiętają czy się stoi czy się leży tylko trzeba zapi... Decyzja każdy musi podjąć sam ale nie sugerujcie się czyimś zdaniem tyko sami spróbujcie miasta nawet jak wrócicie na wieś to nie będziecie żałować, że nie spróbowaliście

Opublikowano

No tak nie ma zastępców na gospodarkę :) jak ja będe przejmował gospodarkę to w okolicy już nie będzie ok 4 gospodarzy.. Ja mam jak narazie 16 lat i poszedłem do szkoły rolniczej ponieważ mnie rolnictwo kręci.. jak byłem na feriach w mieście u wójka to myślałem że szału dostane bo nic nie miałem do roboty ;[ A plany są takie aby zostać na gospodarce. Ziemi jest ok 40ha i dzierżawy ok 35ha więc da się normalnie gospodarzyć, powiększyć produkcję mleczną ok 50krów i jak dla mnie to można żyć ;) Tak samo jak kolega wyżej pisał że rodzice mówią ,, idź do miasta,tam będzie Ci lepiej'' i jeszcze u mnie mówią że ziemie posprzedawają i porozdzielają mną i rodzeństwem. Jak dla mnie jest to bez sensu,porozdawają kase i zaraz by wszystka poszła na jakieś gówno... A ale i na tym gospodarce bym nie został sam bo szwagier też woli zostać na gospodarce ale swojej nie ma jak by co to u mnie by robił i razem mówimy tak że jak będzie się na swoim to nikt Ci nie będzie gadał co masz zrobić a jak gdzieś pracować to tu nie tak to nie dobrze tu itp...

 

Takie jest moje zdanie :blink:

Opublikowano

Ale nie dokładnie tak razem. Przecież będzie musiał mi ktoś pomagać sam nie będe robił. A tata jak będzie starszy to też za bardzo nie będzie chciał robić. On tylko by chciał pracować i żeby był święty spokój.. A już tam krakać że nie dobre są spółki znam pare osób co są w spółce i jakoś żyją z tym <_<

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v