Skocz do zawartości

Czy warto zaczynać rolniczy biznes?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witajcie,

 

Na wstępie poinformuję was, że rolnikiem nie jestem i z uprawami nie miałem nigdy do czynienia. Stąd z góry przepraszam jeśli jakieś pytania wydadzą się, delikatnie mówiąc, pytaniami laika. Wszelkie informacje staram się sobie przyswoić na bieżąco. Nie dołączałem się do innego tematu, bo powodowałoby to tylko zamęt.

 

Po krótce przedstawię swoją sytuację - w chwili obecnej mam 22 lata, mieszkam w mieście, ukończyłem studia - licencjat. Kierunek nierolniczy, za to uczelnia rolnicza. Zamierzam się dalej kształcić.

 

W ostatnim czasie zainteresowałem się produkcją rolną jako, po pierwsze elementem zarobku w trudnych czasach, a po drugie zabezpieczeniem na przyszłość i ewentualną alternatywą dla innych zajęć. Dodatkowo słyszałem o różnych możliwościach pomocowych z Unii.

Natomiast w najbliższym czasie na pewno nie traktowałbym tego jako główne zajęcie, widzę tutaj swoją rolę raczej jako osobę 'doglądającą' uprawy, przez kilkanaście dni w sezonie, niż zamieszkanie na wsi, na co nie mam teraz środków ani możliwości.

 

Czytałem o programie młody rolnik i zacząłem się zastanawiać czy nie przygotować się do złożenia wniosku na przyszły rok. Moja podstawowa wiedza o uprawach i hodowli, podpowiada mi, że najprostszą produkcją byłaby produkcja roślinna (zboże/rzepak). Pytania postaram się zebrać poniżej - by było klarownie je czytać, natomiast w ogólnym zarysie chciałbym by wyglądało to tak, by wymagało to jak najmniej ingerencji z mojej strony - tj. nawożenie i obsiew odbywałby się przy pomocy wynajętych maszyn, tak samo zbiór, do tego ewentualne doglądanie co jakiś czas. Myślę, że zwłaszcza w pierwszym okresie, uwzględniłbym pomoc osoby trzeciej - przy prowadzeniu produkcji.

 

Teraz przejdźmy do liczb (przy programie młody rolnik) - w moim woj. (lubelskie) cena hektara 15 tys, średnia wielkość gosp. 10 ha. Stąd też, by prowadzić produkcję (przy optymistycznym założeniu otrzymania dotacji - na jej warunkach), potrzebuję docelowo 150 tys. Uwzględniam tutaj same użytki rolne.

 

1. 75 tys. zł z tej kwoty jestem w stanie uzyskać z dotacji, czy o pozostałe 75 tys mogę się ubiegać w ramach preferencyjnych kredytów, czy też powinienem zwrócić się do banku i czy generalnie jest możliwość otrzymania takiego kredytu (przy części inwestycji pokrytej z dotacji).

2. Jak generalnie przedstawia się możliwość uzyskania dotacji na taką produkcję? Czy powinienem posiadać 'gospodarstwo', zabudowania itp. czy też ważne jest miejsce zameldowania w okolicy uprawy?

3. Czy przy obecnych średnich cenach zbóż i przewidywanych nakładach/zbiorach, taka inwestycja w ogóle ma możliwość by pokryć koszty związane z podatkami, kosztem zasiewu, wynajmu maszyn, ewentualnie raty kredytu?

4. Za jaką klasą gleby i jaką uprawą się rozglądać? Co wydaje się najbardziej optymalne (koszty/zbiory)?

5. Czy teraz posiadając wykszt. wyższe - licencjat - ekonomia na Uniw. Przyr. w Lublinie, mogę np. w ramach uzupełnienia wykształcenia podjąć kurs/ krótszą szkołę niż rozpoczynać od nowa inne studia o profilu rolniczym? Ktoś miał taką opcję?

 

Pozdrawiam i dzięki za cierpliwość. Z góry jeszcze raz przepraszam, jeśli pytania są niezbyt lotne.

Dzieki za wszystkie odpowiedzi!

Opublikowano (edytowane)

Chyba jesteś Kamikaze ;D Oczywiście że nie warto.. !! Jak masz zaczynać od zera to lepiej lepiej zostań sobie w tym mieście i szukaj porządnej pracy.. Takie jest moje zdanie.

Edytowane przez MrMily
Opublikowano

Tutaj mamy najlepszy przykład co ta zakichana telewizja robi z człowikiem! CHłopie bez obrazy ale uprawa pola i rolnictwo to nie " biznes" to nie jest jakieś zakłądanie firmy i produkowanie w waszym bzdurnym wyobrażeniu... kolego zostań w tym mieście i sobie jakąs dobrą robote znajdź!

Opublikowano

Marcin dobrze gada, polać mu. Ty myślisz że jak do każdej pierdoły kogoś wynajmiesz to coś ci z tych upraw zostanie? (zakładając oczywiście że nie dotknie ich żadna klęska żywiołowa) W większych miastach o prace chyba nie trudno więc na twoim miejscu nawet bym sobie głowy nie zawracał rolnictwem

Opublikowano

ale koledzy przeciesz na rolnictwie nie jest tak żle widac w mojej okolicy wszyscy prawię kupują nowe sprzęty itp itp. to chyba tak żłe nie ma

Opublikowano

U nas jest taki rolnik co miał ok 15ha. Po 2 latach rozwinął się do prawie 300ha i nowego sprzętu ale ma tyle długu że ja do tylu liczyć chyba nie umiem :). I jak przyszedł słaby rok to dzięki znajomością tylko udało mu się z pod młotka uciec. Człowieku żeby w twojej sytuacji zarobić na rolnictwie to musiało by się przez 3 lata nie urodzić w całej europie a w twoim regionie musiały by być rekordowe zbiory. Bo jak w ciągu tych 3 lat się nie utrzymasz to jeszcze te 75 tys będziesz musiał zwrócić. Żeby skutecznie zacząć to musiałbyś całą (nie małą) gospodarkę kupić ze sprzętem. Co już się wiąże z prawie milionowym długiem i jeszcze mieć dużo szczęścia. Lepiej poszukaj sobie dobrej pracy odwalisz 8h i masz z głowy. Bo ja to żyje w wiecznym stresie a to maszyna się zepsuje a to klęska a to środki nie działają zawsze coś. I do tego muszę jeszcze prowadzić własną firmę bo na rolnictwie bym się nie utrzymał. Mówię ci wieczny zapierdol jak nie w firmie to na roli po 12h dziennie a pieniędzy nie widać bo jednego roku musiałem dołożyć do każdego ha po 1500zł a miałem ich 20.

Opublikowano (edytowane)

Ja obserwuję pewien trend do wracania z miasta na wieś... niestety wielu ludziom z miasta nie zdaje sobie sprawę z realiów panujących na wsi i wymagań stawianych przed nowoczesnym rolnictwem... Media pokazują tylko jedną stronę jak to łatwo i przyjemnie spływa kasa do rolników i takie tematy jak ten są tego pokłosiem... Niefachowcom z branży rolniczej wydaje się że przecież posiać i zebrać to jest prosta sprawa ale zagłębiąjąc temat okazuje się że jednak nie jest to takie proste bo ma na to wpływ bardzo wiele czynników niezależnych od gospodarza... Po części winna jest sama unia która masowo dotuje rolników jedni inwestują te pieniądze inni przejadają... Rolnictwo nie jest branżą dla każdego to napewno a już na pewno nie dla tych co nie mieli z nim styczności (choć prawa do bycia rolnikiem nie można nikomu domówić)... trcohę się ropzisałem może i nie na temat ale wracjac do rady dla chłopaka z pierwszego postu jeśli masz zasobną kieszeń (wszystkiego nie możesz skredytować) i duuuuużo samozaparcia i wiary że Ci się uda to zaczynaj ale powiem ci z osobistego doświadczenia (ja też pracowałem i żyłem w mieście) że dużo prostsze jest zycie w mieście co nie oznacza że jakość zycia jest lepsza ale żeby byc prawdziwym rolnikiem trzeba mieć do tego powołanie inaczej tak jak w każdym zawodzie po pewnym czasie przyjdzie frustracja i niezadowolenie...

Edytowane przez wolowik
Opublikowano

Dziękuje za wszystkie głosy, niemniej jednak widzę, że część z was nie zrozumiała odpowiednio moich intencji. Nie chce sie na wieś przeprowadzać, także nie jest to jakieś porównanie miasto-wieś, gdzie lepsza praca itp. i czy zarobie tyle co przez 8 godzin.

 

Nie liczę też że coś mi zostanie, rozpatruje to raczej w takiej wersji, ze po 5 latach zostanę na zero z 5-10 ha, którymi bede mógł dysponować. I tu pytanie nie jest raczej na zasadzie 'czy sie tak da', bo wszystko się da, kwestia 'czy się opłaca' i 'jak to zrobić, żeby się opłacało'. Odstawiając na bok wszystkie ideologiczne sprawy.

Opublikowano

Dokładnie @wolowik. Ja od trzech lat prowadzę firmę, ogólnie zakład ślusarski, wychowałem się na wsi, później pracowałem w gosp. ok 1000 ha i co...........wracam do korzeni. Po prostu męczę się każdym dniem, jak tylko mam okazję to wskakuję na traktor :lol: Dlatego postanowiłem że przemęczę się jeszcze do końca roku i basta. ZACZYNAM GOSPODARZYĆ. Mam już 57 ha i budynki na pewną produkcję rolną, i ruszam. Najgorzej teraz jak jeszcze na dwa fronty trzeba walić ale zamiłowanie wygrało ;) Jeszcze tylko czekam na decyzję na młodego rolnika. A maszyny zacząłem kompletować już w tamtym roku. Tylko ciągnika nie kupuję bo przez pierwszy rok od ojca będę pożyczał. Wydaje mi się że jestem na dobrej drodze. A wy co o tym myślicie???

Opublikowano

Dokładnie @wolowik. Ja od trzech lat prowadzę firmę, ogólnie zakład ślusarski, wychowałem się na wsi, później pracowałem w gosp. ok 1000 ha i co...........wracam do korzeni. Po prostu męczę się każdym dniem, jak tylko mam okazję to wskakuję na traktor :lol: Dlatego postanowiłem że przemęczę się jeszcze do końca roku i basta. ZACZYNAM GOSPODARZYĆ. Mam już 57 ha i budynki na pewną produkcję rolną, i ruszam. Najgorzej teraz jak jeszcze na dwa fronty trzeba walić ale zamiłowanie wygrało ;) Jeszcze tylko czekam na decyzję na młodego rolnika. A maszyny zacząłem kompletować już w tamtym roku. Tylko ciągnika nie kupuję bo przez pierwszy rok od ojca będę pożyczał. Wydaje mi się że jestem na dobrej drodze. A wy co o tym myślicie???

57 ha można już się pobawić... Ale zaczynać od zera no to wiesz..

Gość Profil usunięty
Opublikowano

Witajcie,

 

Na wstępie poinformuję was, że rolnikiem nie jestem i z uprawami nie miałem nigdy do czynienia. Stąd z góry przepraszam jeśli jakieś pytania wydadzą się, delikatnie mówiąc, pytaniami laika. Wszelkie informacje staram się sobie przyswoić na bieżąco. Nie dołączałem się do innego tematu, bo powodowałoby to tylko zamęt.

 

Po krótce przedstawię swoją sytuację - w chwili obecnej mam 22 lata, mieszkam w mieście, ukończyłem studia - licencjat. Kierunek nierolniczy, za to uczelnia rolnicza. Zamierzam się dalej kształcić.

 

 

 

Zostań kolego Profesorem a jeszcze lepiej Politykiem siać też będziesz mógł tylko że PROPAGANDĘ dochody będą pewne, głowa spokojna i za nic nie będziesz odpowiadał :lol:

Opublikowano

Nie liczę też że coś mi zostanie, rozpatruje to raczej w takiej wersji, ze po 5 latach zostanę na zero z 5-10 ha, którymi bede mógł dysponować. I tu pytanie nie jest raczej na zasadzie 'czy sie tak da', bo wszystko się da, kwestia 'czy się opłaca' i 'jak to zrobić, żeby się opłacało'. Odstawiając na bok wszystkie ideologiczne sprawy.

To oczym piszesz jest odbrze znane w USA pod nazwą "suicide farmers" albo "sidewalk farmers" czyli tzw. farmerzy walizkowi którzy przyjeżdżają na gospodarstwo tylko w czasie siewu i zbiorów. Co do opłacalności to muszę Ci powiedzieć że będzie bardzo nikła z kilku powodów po pierwsze będziesz musiał dużo maszyn podnajmować bo przy 10 hektarach swoich własnych nie bedzie ci się opłaciło kupować z kilku powodów. Jęsli chcesz je znać to kiedyś napiszę... Po drugie nie miałeś styczności z chorobami szkodnikami, klęskami i innymi zdarzeniami występującymi w uprawach, zanim się tego nauczysz i opanujesz może ogarnąć cię zniechęcenie, po trzecie w okresie spiętrzenia prac będziesz musiał brać urlopy których nie wykorzystasz na odpoczynek tylko na intensywną pracę w gospodarstwie a to po pewnym czasie się mocno odbija tak na zdrowiu jak i na psychice... Po trzecie mieszkając w mieście kto by ci tego wszystkiego pilnował? i tak dalej.... ;) To nie są ideologiczne spray tylko samo życie... :P

Opublikowano (edytowane)

Ile ja się takich marzycieli na słucham na swoim wydziale, którzy to tylko widza łatwa, darmową kasę na wsi, ale próbuj.

Edytowane przez Pawel20
Opublikowano (edytowane)

oczywiscie, ze warto zaczynac roliczy biznes.

Tylko podstawa jest ilośc miniumum 150-200 ha.

Kazdy z rolnikow odmawia i narzeka na rolnictwo.

Nie rozumiem dlaczego?Rozumiem tych co maja po 15-20 ha, bo to jest mało i mały zysk.

Znam wiele rolnikow, głownie tych wiekszych.

Obracaja takimi sumami pieniedzy, ze w miescie jest to nie możliwe.

Wysyłacie chlopaka do pracy.

Ok ile zarobi 3 tys zł?

to wy tyle macie z 1 ha plus dopłaty.

no chyba ze wasze zbiory rownaja sie np 4 tony pszenicy z hektara to ok.

Zauważylem ze w malych gospodarstwach plon na haktar jest duzo mniejszy niz w duzych gospodarstwach

dla nich 5 ton to sukces a dla duzego przedsiebiorstwa to porazka.

Moj wujek ktory ma naaaprawde duzo hektarow, rok w rok nie schodzi ponizej 6 ton,, najczesciej jest to 7 ton z hektaka, zdarza sie nawet ponad 8!!

mimo kosztow jakie trzeba nalozyc to jest kupe kasy.

Teraz jest niesamowicie ciezko np kupic gospodarstwo 500ha zabudiwania + maszyny, ale gdybym powtarzam czysto hipotetycznie, gdybym wygral w lotka to kupuje gospodarsto np 1000ha ( 3 mln zł zarobku minimum,, na czysto, sam milion z dopłat !!!)

 

drugi przyklad

Ci ci maja krowy, 60 sztuk bydla to 30 tys zł miesiac w miesiac, niech zostanie 20 tys zl , to gdzie ktos w miescie tyle zarobi? zarobi ( minusem chodowli bydla jest duza odpowiedzialnosc i uwiazanie ) duzo mniej i musi cicho siedziec by tej pracy nie stracic.

masz ziemie, zima co robisz? jesli nie masz chodowli zwierzat to masz czas wolny !! zaraz napiszecie ze przygotowywac maszyny obejscie itd.. jasne,, powiedza to Ci co maja stare walace sie stodoly, ursusy z lat 60-70 i chatke z drewna..

Nowoczesne gospodarstwa dzialaja inaczej.a wlasciciel nie wie co to praca w polu, jego zadaniem jest pilnowanie, glowkowanie i liczenie kasy.

 

jeszcze cos dodam:

 

zaraz sie posypia teksty typu , co zrobisz jak przyjdzie kleska itd

W tym roku , kazdy zapisywał rzepak na straty bo w maju snieg, w lato huragany intensywne opady itp.

I co ? mojemu wujkowi srednia z hektara wyszla 2,8 tony co fakt jest to kiepsko w porownaniu do ubieglych lat, a jego to nie obchodzi..

bo w tym roku macie rzepak za minimum 2000 zł za tone i sprawa sie wyrownuje, i tak bedzie co roku , mamy wolny rynek, jest urodzaj jest tansze jest nieurodzaj zboza sa drogie.

mial zasiane 800 hektarow rzepaku to okolo 2200 ton !! to sa olbrzymie pieniadze.

Nawet jak miales 20 ha to ponad 115 000 zl z samego rzepaku

60 000 zostanie napewno.Porownujac do miasta to miesiecznie 5000 zl.. tylko z 20 ha, a gdzie zboze, kukurydza...

 

Ja

Edytowane przez kellerman1
Opublikowano

Ja widzę że masz aspiracje na bycie nie gospodarzem a właścicielem rolnym.... Bo na gospodarowaniu się znasz bardzo słabo (ktoś kto pisze "chodowla" chyba się na tym nie za bardzo zna.... ) Radziłbym najpierw nająć się u Twojego wujka jako kierownik i potem zobaczyć co i jak i dopiero brać się za własny biznes i nie wypisywać farmazonów... A zachwycanie się dopłatami jest domeną ludzi nie mjących zbytnio pojęcia o kosztach i funkcjonowaniu rolnictwa...

Opublikowano

jeszcze takich cudow co wypisał @kellerman1 to nie widziałem, nie ma co, chyba trzeba leciec na księzyc i wziac tak z 2000ha ;)

 

do autora tematu:

Od zera zaczynac bedzie ci bardzo ciezko, teoretycznie wszystko dobrze wymysliles, ale te kredyty o ktorych mowisz pozwola ci na kupno tych 10ha, a pieniazki na uslugi? Gdyby w rolnictwie byl jakis próg minimalny, że np nie zbierzesz mniej niż 3 tony rzepaku z hektara to może sie to oplacic. Chyba ze wykombinujesz tak jak pewien cwaniaczek z okolicy, ziemi ma mnóstwo, raz w roku przejedzie agregatem, costam posieje i pieniadze z doplat na czysto. Ojciec ma 12ha i szczerze, nie widze mozliwosci zeby z takiej ilosci ziemi sie utrzymac. Z produkcji roślinnej to mysle ze mozna juz dobrze wyzyc przy ok. 50 ha

 

masz leb na karku, za ta sume co podajesz mozesz spokojnie otworzyc mala firme, ktora za trzy lata bedzie bardziej dochodowa niz 20 hektarowe gospodarstwo i tak na twoim miejscu bym zrobil ;)

Opublikowano

Ja to wszystko sobie osobiście przekalkuluje później. Naturalnie licząc to 'opłaca się siedzieć w mieście'. Ale przeliczcie same 75 tys dopłaty z młodego rolnika.

Licząc po 5 latach, po uprawach, jeśli się utrzymam, przy minimalnym wkładzie własnym, początkowo na usługi, zasiew, te 75 tys trafia do mnie, w postaci ziemi. Gdybym chciał to kupić, to musiałbym miesięcznie odkładać 1250 zł przez 5 lat. Nie wiem jakie miasta znacie, może Warszawe, ale u nas tyle nie zostanie to pewne, sukces jeśli w ogóle znajdziesz prace za tyle. Poza tym w takiej formie, jak zakładam, mogę w międzyczasie zajmować się czymś innym. Czyli kontynuując mogę nie mieć zysku przez 5 lat, nawet jeśli wszystko co zarobię to wydam na utrzymanie pola to i tak zyskam.

Dlaczego produkcja roślinna typu zboże - bo właśnie nie trzeba pilnować aż tak.

 

Jeśli mielibyście chwilę wolnego zerknijcie na poniższe pytania. A sprawy ideologiczne możemy przenieść do innego wątku. Gdyż temat działu jest raczej poświęcony innym zagadnieniom.

 

1. 75 tys. zł z tej kwoty jestem w stanie uzyskać z dotacji, czy o pozostałe 75 tys mogę się ubiegać w ramach preferencyjnych kredytów, czy też powinienem zwrócić się do banku i czy generalnie jest możliwość otrzymania takiego kredytu (przy części inwestycji pokrytej z dotacji).

2. Jak generalnie przedstawia się możliwość uzyskania dotacji (MR) na taką produkcję? Czy powinienem posiadać 'gospodarstwo', zabudowania itp. czy też ważne jest miejsce zameldowania w okolicy uprawy?

3. Czy przy obecnych średnich cenach zbóż i przewidywanych nakładach/zbiorach, taka inwestycja w ogóle ma możliwość by pokryć koszty związane z podatkami, kosztem zasiewu, wynajmu maszyn, ewentualnie raty kredytu?

4. Za jaką klasą gleby i jaką uprawą się rozglądać? Co wydaje się najbardziej optymalne (koszty/zbiory)?

5. Czy teraz posiadając wykszt. wyższe - licencjat - ekonomia na Uniw. Przyr. w Lublinie, mogę np. w ramach uzupełnienia wykształcenia podjąć kurs/ krótszą szkołę niż rozpoczynać od nowa inne studia o profilu rolniczym? Ktoś miał taką opcję?

Opublikowano

kellerman1 jeszcze trzeba mieć te hektary te maszyny i tak jak pisałeś że jak byś wygrał w totka to też byś kupił z 500ha to napisz jak wygrasz a od zera to może coś tam zdziałasz ale nie wiele

Opublikowano

Frooger jeżeli nie masz żadnego magazynu to musisz od razu z pola sprzedać zborze a co z tym idzie mniejsza cena która za zwyczaj jest kiedy są żniw,przydało by się jakieś podwórko w okolicy gdzie chcesz kupić pola i postawić jakiś używany silos aby tym zbożem handlować przez cały rok w tedy przy tych cenach i przy dobrej jakości zboża i o ile będziesz miał dobry plon to coś ci na pewno zostanie.A i jeszcze jedna kwestia za ile chcesz kupić hektar ziemi bo są już dość częste przypadki że wołają 60.000 tyś za hektar a to się będzie dluuuuugo zwracać.

Opublikowano

człowieku co ty myślisz że zadarmo kasę na wsi dają on ponad 5 zł za litr godzina kombajnu w tym roku 300 zł prowadzę chodwle zwierzęcą krowy mleczne mam i opasy wszystkiego inwentarzu mam 130 sztuk, 73 ha i powiem ci szczerze że na zero bywają takie miesiące że wychodzę jak maszyny maja awarie niedawno 3p silnik zrobiłem a to na dyskotekę a to do dziewczyny trza trochę mieć i co najgorssze pracujesz w soboty i niedziele np ja teraz jak tnę usługowo kukurydze to cale dnie i nocę nie kturzy nawet chcą ciąć i w niedziele i też jadę bo chcę zrobić wszystko ma plusy i minusy i do tego wstaje codziennie o 4.30 rano więc ty pewnie śpisz z dysky przyjadę i zaraz w oprzętu

Opublikowano

jacek456788 w temacie "Czy warto zostać rolnikiem" sobie tą pracę chwaliłeś i pisałeś tam o której wracasz z dyski

i że rolnictwo daje elastyczne godziny pracy tak se to chwaliłeś a teraz inaczej piszesz :huh:

Opublikowano

oczywiscie, ze warto zaczynac roliczy biznes.

..........................

 

 

Tą wypowiedź podsumuję następująco, ty chyba masz takie same pojęcie o rolnictwie jak autor tematu, TV robi wam wodę z mózgów.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Podobna zawartość

    • Przez karol
      Zapraszam do wypowiadania się na temat prowadzenia rozrachunków z tytułu VAT w gospodarstwach rolnych. Jakie są Wasze doświadczenia?
    • Przez kingway
      Witam , u kolegi usługodawca robił usługę można powiedzieć nową maszyną i zawalił w taki jakby to powiedzieć wysoki murek , fundament - wysokość około 1 m  . Który nie był ani zarośnięty no był mega widoczny i no każdy go widział  i to też nie był na pierwszym przejezdzie tylko już parę razy go mijał . No i trochę sobie tam uszkodził . Oczywiście trochę to będzie kosztować naprawa . Kierowca twierdzi , że się zagapił . Mało tego jeszcze prawie skosiłby słup elektryczny ( widoczne obtarcie lakieru na słupie ) . I teraz ten właściciel maszyny niby ma te ubezpieczenie na maszynę , ale nie chce wziąć na swoje ubezpieczenie tego - nie wiem czemu .... I teraz wmawia temu koledze , żeby on winę wziął na siebie , że mu o tym nie powiedział i że to jest jakby jego wina . No ale to  nie był jakiś kamień mały tylko metrowe coś co widoczne jeszcze w dzień . Podejrzane to wszystko , kolega się trochę obawia bo to trochę no sami przyznajcie śmierdzi .... przyznać się do czegoś czego nie zrobiłeś ?  i nie chce mieć problemów tylko dlatego , że ktoś jest nieostrożny i wql ...  Druga sprawa to też mu mówię , że jak to wezmą to chyba z OC gospodarstwa to zniżki zaraz mu pójdą .... Co o tym myślicie ? 
    • Przez ema
      Witam czy opłaca się założyć firmę usługową?? W jakich rodzajach usług najlepiej można zarobić?? Co o tym sądzicie?
    • Przez sumek666
      Jak kształtują się ceny nieruchomości i działek rolnych w Waszych okolicach? Może planujecie zakup gruntów w tym roku? A może udało Wam się sprzedać jakieś grunty?
      Zapraszam do dyskusji o cenach i możliwości zakupu ziemi w Polsce i za granicą.
      Kontynuacja tematu:
       
    • Przez Bizonekk
      Dzień dobry.
      Jestem posiadaczem przyczepy Autosan D46, w dowodzie mam przeznaczenie jako ciężarowa.  Byłem u Pani w starostwie, która powiedziała mi, aby zmienić przeznaczenie wystarczy opinia rzeczoznawcy oraz przegląd techniczny. Mile widziane również jest faktura,  od firmy która dokonała zmian konstrukcyjnych w przyczepie ( chociaż nie jest to konieczne ) Załatwiłem opinie rzeczoznawcy oraz fakturę o zmianach konstrukcyjnych, ale niestety obijam się o przegląd techniczny bo  diagnosta twierdzi, że nie można tego już tak zrobić. Gdy byłem ponownie w urzędzie, u tej Pani, powiedziała mi to samo co za pierwszym razem, i że diagnosta jest w błędzie.  I podobno można tak cały czas robić. Więc mam pytanie czy ktoś ostatnio może załatwiał taką sprawę? Bo nie ukrywam, że trochę już zgłupiałem i nie wiem kogo mam słuchać.  Może jest tutaj jakiś diagnosta który podpowie jak to w końcu jest ? 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v